Ketchikan, Alaska. Kobieta Mgła

Zgodnie z legendą Kobieta Mgła przyczyniła się do trudnego losu łososia, wędrującego z oceanu w górę rzeki. Kobieta Mgła łowiła łososie zanurzając wiklinowy kosz w wodzie. Nosiła je do namiotu dla swojego indiańskiego męża. Pewnego dnia mąż źle się z nią obszedł i kobieta odeszła wraz ze swym koszem pełnym ryb w górę rzeki. Na darmo ją gonił. Prześlizgnęła się przez jego palce niczym mgła … Czytaj dalej Ketchikan, Alaska. Kobieta Mgła

Rejs Vancouver – Alaska

Wydaje mi się, że podczas podróży dookoła świata należy odwiedzić miejsca, które leżą ‚nie po drodze’. W żadnej innej sytuacji by się ich nie odwiedziło, a to nie ma okazji, a to za daleko. Dlatego w ramach kontynentu Ameryki Północnej nalegałam na Alaskę. Wybraliśmy rejs statkiem Silversea Cruises z południowej Kanady, wzdłuż brzegu na północ. Po tygodniu dotarliśmy do Seward, 2000 mil od Los Angeles, … Czytaj dalej Rejs Vancouver – Alaska

Czemu do Kelowny

Poznali się w Marsylii. Hania pochodziła z nadbałtyckiego Wejherowa a Staszek z Zakopanego. Jedno i drugie walczyło, Hania trafiła też do obozu koncentracyjnego. Koniec II Wojny Światowej, wszystkich zawieźli na południe. Entuzjazm, roztopiona czekolada, morze, miłość. Za zasługi Staszka dostali zaproszenie do Imperium Wielkiej Brytanii. Do Polski nie mogli wrócić. Wzięli mapę. Szukali czegoś, co ukoi ich umęczone stresem dusze po wojnie. Nierównego terenu dla … Czytaj dalej Czemu do Kelowny

Kuchnia San Francisco

San Francisco słynie z dobrej kuchni. Od zawsze sporą część mieszkańców stanowili Azjaci, uważni na zdrowie wielbiciele świeżości i lekkości. Okoliczni farmerzy zwożą tu najlepsze mięso. Indianie wprowadzili kukurydzę w każdej postaci (słynna restauracja Spruce serwuje kukurydziane lody z ciastkiem brzoskwiniowym i kremem z bazylii). Włosi i Irlandczycy rozbudowali kuchnię morską. Francuzi zainspirowali najsmakowitsze piekarnie (Tartine, Boudin). Awanturnicy i ciekawi świata poeksperymentowali i oto mamy … Czytaj dalej Kuchnia San Francisco

A miałam się zakochać w San Francisco…

San Francisco jest inne niż myślałam. Tylko pierwsze wrażenie pokrywało się z moim wyobrażeniem tego miasta: strome ulice, urocze kamieniczki z wykuszami, poduchy do siedzenia na parapecie, mosty. Potem już nic się nie zgadzało z moimi oczekiwaniami. Pewne rzeczy okazały się znacznie lepsze niż myślałam, inne okropne lub przynajmniej  dziwne. Dlatego wciąż nie wiem czy lubię to miasto czy nie. Nie możemy się ze sobą … Czytaj dalej A miałam się zakochać w San Francisco…

Na ranczo

  Uwielbiam ten moment w podróży, gdy łapie się rytm. Zamiast konkretnych planów i rezerwacji przestawiam się na nowy styl. Chodzą mi po głowie jakieś obrazy, na przykład zakurzonego ranczo w palącym słońcu, tupiących koni, krążących much i jastrzębi. Ale nie googluję żadnego skansenu czy agroturystyki, tylko idę do cukierni przy szosie CA 120. Spory tam ruch. Posiedzimy, posłuchamy ludzi, pogadamy, coś się wydarzy. Faktycznie, … Czytaj dalej Na ranczo

Zuma beach

Kamper ciągle nas zaskakuje. Niby zamknięci w puszce, a mamy taki niezwykły kontakt z otaczającym nas światem. Kilka dni temu siedzieliśmy przy drugim śniadaniu na parkingu przy plaży Zuma. Chrupiemy krakersy, coś tam popijamy. Przez okno zerkamy na piasek i ocean. Powoli schodzą się ludzie, ratownicy niczym z serialu Baywatch ustawiają się na pozycji, rangersi objeżdżają okolicę terenowymi Toyotami. I nagle nie wierzę własnym oczom. … Czytaj dalej Zuma beach

Wycieczka w góry. Sekwoje.

Gdziekolwiek byśmy nie przebywali, wiedziemy zwykłe codzienne życie rodzinne. Ząbkowanie, gotowanie, pranie, bajeczka, zdarte kolano. Codzienne wyzwania dla małych i dużych. Wczoraj przyszło nam przejść próbę zdartych butów, a tym samym rozpocząć z rodziną kolejny etap życia: etap wspólnych wycieczek górskich. Helena przeszła na własnych nogach. Amalia okazała się trudniejsza do ukierunkowania, w końcu ma dopiero półtora roku. Nieco jej i sobie pomogliśmy. Wybraliśmy się … Czytaj dalej Wycieczka w góry. Sekwoje.