Zuma beach

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kamper ciągle nas zaskakuje. Niby zamknięci w puszce, a mamy taki niezwykły kontakt z otaczającym nas światem. Kilka dni temu siedzieliśmy przy drugim śniadaniu na parkingu przy plaży Zuma. Chrupiemy krakersy, coś tam popijamy. Przez okno zerkamy na piasek i ocean. Powoli schodzą się ludzie, ratownicy niczym z serialu Baywatch ustawiają się na pozycji, rangersi objeżdżają okolicę terenowymi Toyotami. I nagle nie wierzę własnym oczom.

Mignęła mi czarna płetwa.
Pierwsza myśl – rekin.
I zaraz druga myśl: pierwsza myśl była idiotyczna.

Nie taka idiotyczna, tu naprawdę pływa sporo rekinów. Ale nie tym razem. Delfiny!

Tato, córko, biegiem, na ręce, patrz, licz!

Delfinów siedem, tuż przy plaży. Chwilami wydaje się, że zaryją w piasek pyszczkami. Gdy przypływa wysoka fala, bawią się w jej prześwitującym środku, pływając wzdłuż brzegu. Wygląda to jak akwarium w naturze.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s