Dziecięca rutyna w podróży

image

Długa podróż z dziećmi to nie do końca wakacje. Nie można wciąż zasłaniać się wyjątkową sytuacją, żeby bez wyrzutów sumienia zapychać się chrupkami zamiast obiadu, chodzić spać o północy, zapominać o myciu zębów, dobrych manierach i porach posiłków. Weekend tak, ale kilkutygodniowa, a co dopiero kilkumiesięczna wyprawa mogłaby nieźle rozsypać rodzinę i dzieciaki. Z drugiej strony przecież po to podróżujemy, żeby uczyć maluchów elastyczności, umiejętności zasypiania w nowym miejscu, zaprzyjaźnienia się z nowymi ludźmi, dostosowania się do nieznanej kuchni, pogody.

Chcemy, żeby nasze dzieci czuły się cały czas jak u siebie w domu, bezpieczne, pewne rutyny i niezmiennych zasad współdziałania w rodzinie. Chcemy, żeby były spokojne, nie zamęczone ciągłymi zmianami. Żeby głęboko spały w nocy, ufne i pogodne. Ale gdybyśmy w podróży mieli bawić się w warszawską codzienność, lepiej po prostu zostać w Warszawie. Skoro już wyjeżdżamy, to w poszukiwaniu przygód.

Gdzie leży złoty środek? Jak stworzyć ‚rutynę w ruchu’? Nie bez powodu zadałam to pytanie Claudii, która objechała świat wraz z dziećmi w wieku 2 i 4 lat oraz z pomysłowym mężem. Odpowiedź padła natychmiast: „Oceń, jak się sama czujesz”.
Jeśli jesteś przemęczona, zatrzymaj się na chwilę, zrezygnuj z zaplanowanej rozrywki. Jest spora szansa, że twoje dzieci też są zmęczone i ta rozrywka by je wykończyła.

Jeśli czujesz, że brakuje ci stabilności, sama już nie wiesz, gdzie co schowałaś i jakie miałaś na dziś plany, pewnie twoim dzieciom też brakuje stabilności. Kilka spokojnych dni w mieszkaniu wynajętym przez AirBnb z prostym domowym jedzeniem i ulubionym filmem da wam wszystkim równowagę.

Jeśli mylą ci się zwiedzane zabytki, twoje dzieci na pewno się w nich nie orientują, ogranicz ilość.

Jeśli bierze cię przeziębienie, zrób na wszelki wypadek ziółka dla całej rodziny, bo dzieci nie koniecznie pamiętały, żeby powiedzieć ci o ich bolących gardłach po wczorajszym spacerze w deszczu.

Jeśli wolisz autobus niż pieszą wędrówkę do celu, jedźcie autobusem.

Jeśli jednak pomimo zmiany czasu, późnej pory i długiego lotu masz ochotę spacerować z rozbrykanymi maluchami po plaży w świetle księżyca, ciesz się chwilą. Tylko nie idźcie zbyt daleko, bo pewnie w powrotnej drodze będziecie musieli nieść śpiące pociechy.

N.B. Zasada Claudii nie stosuje się do taty, tylko do mamy. Ojcowie widzą to wszystko zupełnie inaczej.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s