Po czubkach wzgórz. Oropa.

 

 

imageNieuczęszczane wzgórza Piemontu. Na ich czubkach malownicze zamki i melancholijne sanktuaria. U stóp rozpościera się dolina kaszmiru i zagłębie maszyn do pisania Olivetti. Maleńkie jeziorka górskie i gęste lasy. Nostalgiczny powiew dawnej potęgi rodziny królewskiej, nie praktykowanych już dziś pielgrzymek, przedawnionych maszyn, opuszczonych fabryk. Święty spokój.

 

image

 

W Piemoncie zawsze jeździ się do Alby na trufle bądź do Turynu na czekoladki. Tym razem jednak mamy jakąś drobną misję w laboratorium medycyny nuklearnej Advanced Accelerator Applications koło Ivrei. Tu nas jeszcze nie było.

 

 

Zatrzymujemy się w malowniczym zamku Pavone. Helenka natychmiast wciela się w rolę księżniczki i krąży swobodnie po komnatach. Nikomu to tutaj nie przeszkadza, zamek jest do naszej dyspozycji. Ach, gdyby tak można choć raz w życiu podreptać po Wawelu w samotności, bez kamer i groźnych spojrzeń na plecach!

 

image

Kelnerzy, nieprzeciętnej swoją drogą urody, podają wyszukane risotto z pokrzywy i podgrzewane mleczko w butelce dla małej księżniczki. Ściszonym głosem opowiadają o bardzo aktywnym nocą duchu księżnej Aurory, pięknej i smutnej mieszkanki zamczyska. Trochę się jej boją i chętnie spędzają noc poza murami zamku. Nas jakoś nie odwiedza tym razem.

 

Sama Ivrea leży na nizinie i oprócz Castello di Pavone nie ma tu żadnych wzgórz, dlatego warto przenieść się w okolice Bielli, włoskiej stolicy kaszmiru. To przedziwne miasto składa się z trzech części. Większość stanowi nowoczesna noclegownia robotnicza, zbudowana w czasach entuzjazmu dla edukacji sportowej, pełna parków, basenów i sal gimnastycznych. Uroku dodaje miastu średniowieczna dzielnica zbudowana na wzgórzu, na które wdrapuje się zielona kolejka. W dole, nad rzeką Cervo, rozpościera się trupiarnia, szereg dawno opuszczonych fabryk. Ogrom i ponura atmosfera budzą we mnie uczucia, jakie ogarnęły mnie kiedyś pod pałacem Ceaucescu w Bukareszcie… Cervo, rzeka pracy, przez 500 lat żywiła dziesiątki tysięcy tkaczy. Dziś wszystko zamknięto. Puste gmachy odwiedzają zakochani, sataniści i fotografowie.

 

 

imageimage

Z Bielli rusza szlak pieszy, rowerowy lub samochodowy (dla leniwych), który prowadzi na szczyty okolicznych wzgórz. Legendarna trasa medytacyjna wiedzie przez pięć sanktuariów, z których rozpościerają się cudowne widoki na dolinę. Lasy pachną tu poziomkami i jagodami. Mgła często zasłania przemysłowe miasto na horyzoncie, nadając mu bajkowy charakter. Gospody w miasteczkach serwują doskonałą piemoncką wołowinę. Okoliczne gospodarstwa przyciągają młodych pasjonatów wiejskiego życia, otwierających produkcję leśnych dżemów, nalewek i ciast. W Cascina La Noce wypełniamy bagażnik pysznościami, gotowi do dalszej drogi.

 

imageimage

 

Zupełnie nieprawdopodobny dzień spędzamy w sanktuarium Oropa, miejscu porównywalnym z watykańskim Świętym Piotrem tyle, że ze stokami narcarskimi tuż obok. Monumentalny wjazd prowadzi do dwóch ogromnych kościołów, wspartych hotelem na tysiące osób, dziesięcioma restauracjami, pięcioma barami, trzynastoma sklepami oraz studnią ze źródlaną wodą. Wszystko to na odludziu, gdzieś w zapomnianym zakątku Włoch. Kilka samochodów, dwa autobusy, cisza.

image

O krok od sanktuarium znajduje się wyciąg narciarski, wywożący sportowców w prawdziwe Alpy do 1900 metrów wysokości. Można też pojechać kolejką do nowoczesnego parku rozrywki, czynnego przez cały rok. Pod wyciągiem rozpościera się ogród botaniczny i ekologiczny plac zabaw dla dzieci. Tuż obok rusza górski szlak, ulubiona niegdyś przez Wojtyłę leśna droga krzyżowa. W dół natomiast schodzi się łąką między dwunastoma kapliczkami z XVIII wieku, przykładem uroczej rzeźby rokoko. Kapliczki niestety ogląda się jedynie przez zakratowane okienko, nie ma do nich wstępu. Jednak dzieciom bardzo się podoba wdrapywanie na parapety i przyzwyczajanie wzroku do panującego w środku półmroku. Wewnątrz kwitnie dynamiczny teatr figurek zastygłych w scenkach rodzajowych, a to przedstawiających antyczny Nazaret, a to osiemnastowieczne salony.

Nie spodziewaliśmy się tych wszystkich rozrywek, dlatego spędziliśmy tam tylko jeden dzień. Następnym razem zatrzymamy się tam na tydzień (noclegi kosztują od 21 euro), najeździmy na nartach, ukoimy duszę i umysł, powędrujemy w góry. Z dziećmi, z psem, z walizką pełną książek. W poszukiwaniu świętego spokoju.

 

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s